poniedziałek, 11 maja 2015

168. Serum 10% SAP (Witamina C) z ZSK - opinia + przygotowanie krok po kroku




Serum z 10% witaminy C skusiło mnie jako jeden z nielicznych gotowców ze zrób sobie krem. Ogromna ilość pozytywnych komentarzy sprawiło, że z niemałym zapałem wrzuciłam je do wirtualnego koszyka. Minął już dużo ponad miesiąc odkąd ów produkt towarzyszy mi w codziennej pielęgnacji, myślę więc, że pora poświęcić mu kilka słów. 

SAP zawarte w serum to najbardziej stabilna postać witaminy C. Chroni ona skórę przed atakiem wolnych rodników (o tym, że to naprawdę bardzo ważne pisałam tutaj, klik) , ponadto uczestniczy w syntezie kolagenu. Prócz niej w serum znajdziemy także: kwas hialuronowy, pantenol oraz kompozycję witamin. Bazą produktu jest hydrolat różany

Serum zawiera więc jedynie potrzebne składniki - nie znajdziemy tutaj żadnej substancji - zapchajdziury, spulchniacza, zapachu, stabilizatora emulsji czy innej, potencjalnie niebezpiecznej czy po prostu zbędnej substancji. Płacimy jedynie za składniki, a nie za ich ładne opakowanie, przygotowanie, reklamę i dystrybucję w drogeriach. Nie chcę tutaj uchodzić za eksperta ekonomii, ale wydaję mi się, że za identyczne serum kupione w sklepie przyszłoby nam zapłacić co najmniej dwa razy tyle. ;) Kosztuje 17,97 zł, choć wydaje mi się,  że podrożało o jakąś złotówkę odkąd ja je zamawiałam, nie mam jednak pewności.

Kupimy je na stronie ZSK, o TUTAJ.  Czeka tam też na nas dokładny opis produktu. :)





Przygotowanie tego serum jest banalnie proste. Wszystko przychodzi do nas odmierzone i zważone, a jedyne, co musimy zrobić, to zmieszać składniki we właściwej kolejności. Postanowiłam jednak przygotować dla Was reportaż krok po kroku aby zachęcić wszystkich i udowodnić, że to naprawdę nic trudnego. :) 







Do wyparzonej, odkażonej szklanki (jeśli nie posiadamy profesjonalnych zlewek :)) wlewamy/wsypujemy w tej kolejności:

  • Hydrolat różany
  • Kompozycję witamin All in one
  • Kwas hialuronowy
  • D-pantenol
  • SAP (Witamina C)


Ja postanowiłam dostosować serum bardziej do swojej cery, w tym celu dodałam po kilkanaście kropli ekstraktów dedykowanych cerze naczynkowej. Dodałam więc: 

  • Ekstrakt do cery naczynkowej
  • Ekstrakt z oczaru wirginijskiego

Oczywiście Wy tutaj możecie dodać swoich ulubionych ekstraktów lub po prostu zostawić serum w gołej wersji. :) Na koniec oczywiście dokładnie mieszamy. 

Tak przygotowane serum na pH około 10. Jest to już dość mocno zasadowe pH, a pamiętając o tym, że nasza skóra ma odczyn lekko kwasowy widzimy, że trzeba je zneutralizować. Do tego celu posłuży nam kwas mlekowy dodany w zestawie. Wraz z nim dołączone są także papierki wskaźnikowe. Ja pocięłam je na drobniejsze kawałeczki, dzięki czemu nie zużyłam wszystkich. :)





Przy pierwszym pomiarze papierek zabarwił się na zielono, pH było więc zasadowe. Po dodaniu około 15 kropli kwasu mlekowego i dokładnym wymieszaniu papierek pozostał pomarańczowy, co wskazuje na pH około obojętnego, ewentualnie leciuteńko kwasowe. To właśnie takie, jakie pasuje naszej skórze. :)

Po ustaleniu odczynu serum możemy je zakonserwować konserwantem FEOG (trzeba go dokupić). Według opisu na stronie, aby przedłużyć trwałość serum do 6 miesięcy wystarczy nam 5 kropli. 







Teraz nie pozostaje nam już nic innego, tylko przelanie naszego serum za pomocą dołączonej pipetki do plastikowego pojemniczka. Powinniśmy przechowywać je w zacienionym, chłodnym miejscu.


***



Przejdźmy do działania naszego cuda. Serum ma bardzo wodnistą, lekką konsystencję. Po nałożeniu na twarz nie czuję pieczenia, skóra nie jest też podrażniona. Mimo to staje się lepka i lekko napięta - z tego względu stosowanie serum jako samodzielnego kosmetyku jest po prostu niekomfortowe. Uczucie napięcia jednak mija całkiem po wklepaniu w twarz kremu (czy to takiego z filtrem na dzień, czy nawilżającego na noc) lub kilku kropel oleju. Według producenta serum można nakładać w okolice oczu i tak też postępuję. 

Co z efektami? Trudno mówić o jakimkolwiek miarodajnym sposobie na osądzenie, czy serum spełnia swoją rolę antyoksydacyjną, czy nie. Nie widać tego gołym okiem, widzę jednak inne pozytywy. :) Odkąd używam tego produktu, nie mam problemu z podpuchniętą i siną skórą pod oczami. Worki pojawiają się już tylko po konkretnie zarwanej nocy a nie codziennie, jak to się działo kiedyś. Cera jest też bardziej rozjaśniona, jakby promienna. Ma wyrównany koloryt i wydaję mi się, że zauważyłam zmniejszenie się starych przebarwień. 





Serum używam wieczorem. Nanoszę je na oczyszczoną, spryskaną hydrolatem skórę. Kiedy się wchłonie (a więc kiedy pojawia się lekkie napięcie) nanoszę żel aloesowy i maść z witaminą A, Dermosan lub kilka kropli oleju, w zależności od kondycji skóry. 

Czy wrócę do tego produktu ponownie? Myślę, że kiedyś na pewno. Stosunek ceny do wydajności i przede wszystkim - składu jest naprawdę bardzo dobry. Dodatkowo mamy świadomość, że płacimy tylko za to, co naprawdę jest warte swojej ceny, a nie za opakowanie, kartonik i milion innych rzeczy. :)

A Wy, miałyście kiedyś jakieś serum z półproduktów? A może wcale nie używacie tego rodzaju kosmetyku? :)

Pięknego tygodnia Wam życzę! :)

Zerknij też tutaj:

20 komentarzy:

  1. Jeszcze się nie zdecydowałam na zabawę w robienie kosmetyków, ale kiedyś zrobię to na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię robić sobie sama olejek z olejową witaminką C :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takim cudzie jeszcze nie słyszałam, koniecznie muszę zerknąć :)

      Usuń
  3. Nigdy nie zrobiłam sama żadnych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobre serum,maść z witaminą a-rewelacja;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ile przetrwa niezakonserwowany? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie jakieś dwa tygodnie. Ja tam konserwantów zbytnio się nie boje, FEOG to i tak jeden z lepszych i bardziej delikatnych dostępnych na rynku. Ile większych paskudztw w siebie wcieramy i - co gorsza - jemy to glowa mała :D

      Usuń
  6. Ja ostatnio zrobiłam mieszankę olejową :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak działa na podpuchnięte oczyska to muszę to stworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzy mi się własnoręcznie ukręcone serum, bo to z Bielendy na mnie nie działa :<

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie mam problemów z opuchnięciami na twarzy, moja cera jest dobrze nawilżona samymi kremami, więc szczerze mówiąc nie chciałoby mi się robić serum :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nic tylko pozazdrościć cery! :)

      Usuń
  10. Uwielbiam takie domowe kosmetyki ;) miałąm recepturę kosmetyczną na studiach i podoba mi się to ;) ale w domu jeszcze nie eksperymentowałam;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin