niedziela, 23 listopada 2014

112. Antyoksydanty w kosmetykach - przed czym nas chronią i dlaczego są tak ważne?



Czasem, choć zdecydowanie za rzadko, czuję, że edukacja w Polsce ma sens. Że jednak są takie tematy, które nie są tylko czystą teorią, które mają znaczenie w codziennym życiu dla przeciętnego człowieka. Tak było właśnie z tematem, o którym dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć. :) O przeciwutleniaczach i wolnych rodnikach w szkole słyszał każdy z nas, czy jednak każdy wie, że naprawdę warto o nich wiedzieć? Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu już nikt nie będzie miał wątpliwości. ;)

Odnoszę wrażenie, że o przeciwutleniaczach nie mówi się zbyt dużo w naszym urodowym światku. Ileż to już czytałam postów na temat wielu, wielu dobroczynnych substancji, ale jakoś o tej konkretnej grupie związków nie widziałam zbyt wiele informacji. Może jest to spowodowane tym, że nie dają one natychmiastowego efektu. Po użyciu mocno nawilżającego kremu, natłuszczającego oleju czy jakiegoś komadogennego serum efekty widzimy natychmiast. Przeciwutleniacze jednak nie dają o sobie znać, nie widzimy, czy jakkolwiek działają na naszą skórę. Trzeba jednak wiedzieć, że odwalają kawał dobrej roboty i warto wprowadzić je do swojej codziennej pielęgnacji! Aby zrozumieć, po co naszej skórze potrzebne są antyoksydanty, trzeba zrozumieć mechanizm działania rodników. Ostrzegam, będzie długo! Uzbrójcie się w herbatkę, najlepiej zieloną. ;)



Czym są rodnik?

Rodnik to po prostu cząsteczka lub atom posiadająca niesparowane elektrony. Wszyscy zapewne pamiętamy, że elektron to cząstka elementarna o ładunku ujemnym, będąca elementem atomu, ale znajdująca się poza jego jądrem. Eletrony są umieszczone wokół jądra nieprzypadkowo. Zajmują ściśle określone obszary, czyli orbitale atomowe. Orbitale znajdujące się najdalej od jądra to orbitale walencyjne, zawierające elektrony biorące udział w procesie tworzenia się wiązań chemicznych.

Atomy łączą się ze sobą poprzez uwspólnianie elektronów lub ich oddawanie i przyjmowanie. Ponadto każdy atom dąży do osiągnięcia dubletu lub oktetu elektronowego, czyli do utworzenia takiego wiązania, aby na swojej powłoce walencyjnej mieć dwa lub osiem elektronów. Widzimy więc, że elektrony lubią być w parze. Z tego też względu cząstka z niesparowanym elektronem, czyli rodnik, bardzo chce znaleźć sobie brakującego kompana, tym samym będąc bardzo niebezpieczna dla wszystkich innych cząsteczek wokół. Rodniki są bardzo aktywne, łatwo wchodzą w reakcje, niejednokrotnie niszcząc dane struktury lub zakłócając przebieg konkretnych procesów.


Jak rodniki działają na nasz organizm?

Rodniki, jak już wspominaliśmy, dążą do tego, aby zdobyć brakujący elektron. Niszczą więc wiele biologicznych struktur, które są niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jako że mamy się skupić na antyoksydantach w kosmetykach, to konsekwentnie zajmiemy się działaniem rodników na skórę.




Rodniki mogą znajdować się wewnątrz lub na zewnątrz komórki. Te, które oddziałują na nią z zewnątrz mogą uszkodzić ceramidy cementu międzykomórkowego, a tym samym powodując nieszczelność i utratę wody. Prowadzi to do utraty nawilżenia, elastyczności i jędrności danego fragmentu tkanki. Ponadto mogą uszkodzić samą błonę komórek naskórka, co prowadzi do obumarcia komórki. Rodniki oddziałują także z włóknami kolagenu i elastyny - niszcząc je powodują utratę elastyczności skóry, jej zapadanie się i w efekcie zmarszczki. Rodniki chętnie atakują melanocyty, czyli komórki odpowiedzialne za syntezę melaniny - barwnika skóry chroniącego ją przed oddziaływaniem promieniowania UV. Ich uszkodzenie powoduje powstawanie przebarwień.

Rodniki, które mogą oddziaływać we wnętrzu komórki, powstają w normalnych procesach biochemicznych, takich jak oddychanie wewnątrzkomórkowe czy spalanie wielonasyconych tłuszczów. Jeśli prawidłowo się odżywiamy, a w naszej diecie nie brakuje antyoksydantów, to komórka z takimi rodnikami radzi sobie sama. Zdarza się jednak, że rodników tworzy się zbyt wiele lub nasza dieta jest uboga w przeciwutleniacze. Wtedy reaktywne rodniki wywołują ciąg reakcji, które w efekcie prowadzą do uszkodzenia bardzo ważnych struktur komórki. Rodniki najchętniej atakują związki nienasycone (zawierające podwójne lub potrójne wiązania, które najprościej rozerwać). Należą do nich między innymi RNA, DNA czy niektóre białka. Zniszczenie tak ważnych elementów komórki prowadzi do jej obumarcia, lub w najlepszym wypadku do mutacji i zmian w funkcjonowaniu. 

Wolne rodniki dostają się do naszego organizmu także na wskutek palenia papierosów i wdychania dymu tytoniowego, nadmiernemu opalaniu i korzystaniu z sauny. Nie bez wpływu pozostaje dziura ozonowa i zanieczyszczone środowisko (zwłaszcza wszechobecny smog i spaliny) a także przyjmowanie niektórych lekarstw, do których należą m.in antydepresanty.

Dobrze, skoro już wiemy, czym są i jak działają rodniki... to czym u diabła są przeciwutleniacze i jak mogą nam pomóc? 



Czym są przeciwutleniacze?

Przeciwutleniacze (inaczej antyoksydanty - dlatego cały czas tych nazw używałam zamiennie) to substancje, które blokują lub opóźniają procesy utlenienia - m.in tych, które powodowane są działaniem wolnych rodników. Dzielą się na naturalne i syntetyczne, a w kosmetykach i żywności pełnią różne funkcje. Przede wszystkim zabezpieczają przed psuciem się produktów (syntetyczne), ale i wspomagają naturalne reakcje obronne organizmu, pomagając nam tym samym w walce z rodnikami.

Jako że, jak wspomniałam, antyoksydanty w diecie to materiał na osobny elaborat, my dziś skupimy się na tych, które możemy spotkać w kosmetykach. Na poniższej grafice zebrałam tylko kilka roślin, które możemy spotkać w składach naszych kosmetyków, a które skutecznie wspomagają skórę w walce z rodnikami. Oczywiście rośliny te warto też włączyć do swojej codziennej diety! :)







Oprócz pokazanych roślin, przeciwutleniacze zawierają też: owoce granatu, maliny, borówki, łuski cebuli, melisa, mięta, owoce głogu, arnika, pestki winogron, bób, a nawet masło, wątroba i jaja.



Przeciwutleniacze w kosmetykach

Doszliśmy już do tego, że jak najbardziej warto wspomagać swój organizm od zewnątrz i dostarczać mu odpowiednio dużo antyoksydantów wraz z nakładanymi kosmetykami. Każda z nas zapewne lepiej lub gorzej opanowała sztukę rozszyfrowywania składów. Należałoby więc wiedzieć, czego szukać w INCI, aby mieć pewność, że dany produkt wspomoże naszą skórę w nierównej batalii z rodnikami. ;)

Przede wszystkim warto spojrzeć, czy używane przez nas kremy, sera czy toniki zawierają w swoim składzie ekstrakty z wyżej wymienionych roślin. Ważne są też inne, bardziej chemicznie brzmiące związki. Należą do nich:


  • witamina C - Ascorbic Acid - pełni rolę nie tylko przeciwutleniacza, ale i regulatora pH. Ma także właściwości rozjaśniające, pomoże więc w walce z przebarwieniami.
  • witamina E - Tocopherol Acetate - wspomaga płaszcz lipidowy naskórka, a także pełni rolę naturalnego konserwantu. Warto więc mieć ją pod ręką, gdy sporządzamy swoje własne kremy czy toniki.
  • Koenzym Q10 - Ubiquinone - znany nam z kremów anty - aging, ale przyda się nie tylko osobom 40+. Zapobiega powstawaniu zmarszczek i cellulitu.


 Mając w zanadrzu produkt zawierający któryś z wyżej wymienionych ekstraktów, a także te związki, możemy być pewni, że wspomagamy naszą skórę ze wszystkich sił. Chociaż antyoksydanty kojarzą nam się głównie z kosmetykami dla cery dojrzałej, warto się nimi zainteresować już teraz. Wszyscy przecież wiemy, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. :) Przeciwdziałanie uszkodzeń komórek naskórka jeszcze za młodu sprawia, że dłużej będziemy mogły się cieszyć jędrną i gładką skórą bez głębokich zmarszczek. 

Ponadto przeciwutleniacze uszczelniają skórę i zapobiegają utracie wody. Są więc wskazane dla posiadaczek cery suchej jako dodatkowe wsparcie w nawilżaniu cery.

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy...


Wolne rodniki mogą znajdować się w naszych kosmetykach!


Jak? Otóż kosmetyki składają się z podobnych substancji, jakie występują w naszych komórkach. Zawierają szereg związków organicznych, a przede wszystkim - bardzo wartościowe - nienasycone kwasy tłuszczowe. Jak już ustaliliśmy, rodniki najchętniej atakują właśnie takie związki, które zawierają wiązania nienasycone.

Podczas korzystania z kosmetyku rodniki znajdujące się w tlenie atmosferycznym przedostają się do wnętrza naszego kremu. Tam oddziałują z nienasyconymi wiązaniami w kwasach tłuszczowych, utleniając je do organicznych wolnych rodników! Skutki są opłakane, bo nie dość, że nasz krem traci pielęgnacyjne właściwości, to jeszcze może zaszkodzić. Nanosząc taki krem z organicznymi rodnikami na twarz, jak można się domyśleć, o wiele bardziej sobie szkodzimy niż pomagamy. 

Oczywiście, jak zawsze można temu zaradzić. Przede wszystkim warto, (naprawdę warto!) wybierać kremy i sera (liczba mnoga od serum...?) w opakowaniach typu airless. Nawet zwykła tubka jest o niebo lepsza niż tradycyjny słoiczek! Takie opakowanie to nie tylko ochrona przed utlenianiem się wartościowych związków naszego kremu, ale także przed przedostawaniem się bakterii z naszych dłoni do wnętrza produktu. Ponadto bez wyrzutów sumienia możemy taki krem komuś pożyczyć, np. podczas jakiegoś wyjazdu, nie obawiając się, czego nasz znajomy nam do kosmetyku wraz z palcami napakuje. 







Kolejną ważną rzeczą, o której należy pamiętać jest właściwe przechowywanie kosmetyków. Nawet pudełeczko airless nie uchroni nas przed utlenianiem się składników, jeśli będziemy je przechowywać na nasłonecznionym parapecie. Należy też przestrzegać terminów przydatności kosmetyków! Nawet jeśli nie zauważamy jeszcze żadnych zmian na przeterminowanym kremie i tak nie warto ryzykować jego dalszym użytkowaniem. Po minięciu czasu wyznaczonego przez producenta przestają działać konserwanty zawarte w formule produktu, co znów prowadzi do powstawania organicznych rodników.

Uff, aż sama nie spodziewałam się, że będzie aż tak długo! Mam jednak nadzieję, że ktokolwiek przebrnął przez mój elaborat i szczęśliwie dotarł do tego momentu. Wszystkim tym bohaterom z tego miejsca serdecznie dziękuję i gratuluję!

A Wy, pamiętacie o przeciwutleniaczach w swojej codzienne pielęgnacji? Ile z informacji zawartych w tym poście było Wam wcześniej znane? Koniecznie dajcie znać, czy macie ochotę czytać takie bardziej urodowonaukowe teksty i czy powinnam myśleć nad kolejnymi!

Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego tygodnia! :))

25 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że w szkole nie miałam nic na ten temat, biologię i chemię miałam na podstawie. Czarna magia. Ale zgłębię ten temat jeszcze raz, a jak nadal do mnie nic nie dotrze, to ponownie. Na niektóre działy wiedzy mój mózg jest niesamowicie oporny- w tym na takie tematy -,-
    Zdecydowanie myśl nad kolejnymi, bo dzięki takim tematom uświadamiam sobie, jak moja pielęgnacja jest nieidealna- co skłania do zastanowienia się nad nią i zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mózg też musiał naprawdę dłuższą chwilę przetrawić informacje :D ale moim zdaniem post mega przydatny! Aż mi się malinek zachciało <3

      Usuń
    2. Też nie miałam niestety tego w szkole ;| i mój mózg również potrzebował dłuższej chwili żeby przetrawić te informacje i przyjmuje je dalej powoli, ale przyjmuje ;)
      mimo to chcemy takie posty ! :)

      Usuń
    3. No co Ty, musiałyście mieć o rodnikach i utlenianiu, to jest w programie od zarania dziejów. :D Tylko pewnie nauczyciel nie wyłożył tego tak, żeby zostało to zapamiętane. W końcu po co poświęcać czas na przydatne tematy. ;)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podobają tego typu posty. Lubię poszerzać swoją wiedzę w zakresie urody i zdrowia więc będę czekała na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie serum z antyoksydantami to podstawa w pielęgnacji skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie nazwałabym witaminy C, E i q10 dbaniem ze wszystkich sił ;) kosmetyka zna dużo mocniejsze antyoksydanty akurat te są jednymi ze słabszych ale bardzo podstawowych. Dla pełnej mocy warto szukać w kosmetykach fermentu drozdzowego(jedna z najlepiej zbadanych nowszych substancji anti-aging), amli lub triphali, smoczej krwi (sangre de drago), fermentow owocowych i wielu innych wspomagaczy, które same w sobie antyoksydantami nie są ale wspomagają walkę ze starzeniem-komorki macierzyste szczególnie te ślimacze i z poroza jelenia.
    Co do jedzenia większość ziół srodziemnomorskich bije rekordy w aktywności antyoksydantów warto rzucić okiem na listę ORAC, żeby wiedzieć co faktycznie warto jeść, zielona herbata jest bardzo daleko za czołówka ;) i warto docenić polskie jabłka- może antyoksydantów nie mają tak wiele ale ich skład chemiczny idealnie wspomaga wewnętrznie walkę ze starzeniem -z tych najłatwiej dostępnych najbardziej wartościowe jest Lobo (są inne lepsze ale sama na oczy ich nie widziałam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wartościowy, mądry komentarz! :) Dziękuję, że zwróciłaś na to wszystko uwagę. Post dedykowany był osobom, które o antyoksydantach i ich roli nie wiedzą zbyt wiele lub nie wiedzą o nich wcale, stąd chciałam sie skupić na tych bardziej pospolitych, łatwiej osiągalnych składnikach.

      Usuń
    2. Jasne rozumiem nie odbieraj tego jako krytyki, napisałam to tylko w celu zwrócenia uwagi też na inne składniki, które wcale nie tak trudno dostać przez internet :) Wiele dziewczyn(w tym ja) czyta komentarze dla dodatkowej wiedzy czy doświadczeń zwyczajnie uznałam, że może komuś się to sprzyda ;)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy i pomocny post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, ale naładowany wiedzą post :)
    Przyznam szczerze, że o wolnych rodnikach czytałam wiele razy, ale ta wiedza wciąż gdzieś mi ulatuje i znów nie pamiętam, czym są. Może po Twoim tekście wreszcie zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie wpisy są potrzebne i ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Temat jest mi znany, ale cieszę się, że zwróciłaś uwagę na sposób przechowywanie i użytkowania kosmetyków. Szkoda, że tak mało producentów stosuje opakowania typu airless :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda! Co im szkodzi, wolałabym zapłacić te dwa złote więcej. :<

      Usuń
  9. Temat mi znany, jednak bardzo milo bylo przeczytac (przebrnelam do konca i ja ;)), obszerniejsze wyjasnienie :) Swietny wpis Kochana, chetnie poczytam i bardziej urodowonaukowe teksty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super przydatny artykuł! Akurat zgłębiam wiedzę o antyoksydantach, bo piszę artykuł na studiach na ten temat i nie ukrywam, że wiele ciekawych rzeczy się dowiedziałam :) A tak na marginesie, to osobiście uwielbiam naturalne antyoksydanty w postaci brokułów czy orzechów... czy może być coś smaczniejszego? :D Jako uzupełnienie tego wpisu polecam też wszystkim lekturę tego artykułu: http://nowafarmacja.pl/blog/dlaczego-warto-siegnac-po-antyoksydanty - i o antyoksydantach będziemy wiedzieć już naprawdę całkiem sporo :) Pozdrawiam najserdeczniej :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin