poniedziałek, 4 maja 2015

166. Codzienny makijaż - wersja „chce mi się”



Zasadniczo mój codzienny makijaż dzieli się na trzy rodzaje - chce mi się, nie chce mi się oraz o matko, zaspałam. Dziś pokażę, co dzieję się podczas tej pierwszej wersji, czyli najbardziej na wypasie. :p Post ma na celu głównie zebranie kolorowych produktów w jedno miejsce. Żaden z nich nie doczekał się jeszcze własnej recenzji, mam więc okazję do spytania, o którym najchętniej przeczytacie. Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :) 

Od razu też zaznaczę, że różnice w kolorze skóry przed i po wynika z innego oświetlenia. Część zdjęć robiłam w jednym, a część w drugim pokoju. ;)





Nie mam większych oporów przed wyjściem gdziekolwiek bez makijażu. Często hasam jak mnie natura stworzyła po mieście, po sklepach, na spacerze z psem czy w kościele. Mimo to malować się po prostu lubię - to taka chwila zatrzymania w trakcie dnia, kiedy muszę się na czymś skupić. Dawniej bardzo lubiłam rysować, teraz z braku czasu przerzuciłam się na wyżycia artystyczne na własnej twarzy. ;)

Wersja chce mi się zajmuje mi jakieś 15 minut. Od wersji nie chce mi się różni się przede wszystkim ambitniejszym cieniowaniem i liczbą użytych produktów. 






Pierwszym etapem jest oczywiście nałożenie podkładu. Obecnie korzystam z fluidu wzmacniającego Iwostin do cery naczynkowej w najjaśniejszym kolorze. Kryje na tyle dobrze, że dzięki niemu nie potrzebuję już niczego na cienie pod oczami. Jeśli jednak zdarzą się jakieś większe wypryski, używam korektora Art Scenic od Eveline w odcieniu 04. Z reguły nie pudruję twarzy, jednak odkąd noszę okulary, nos i okolice oczu muskam pudrem z Constance Caroll, o którym prawdopodobnie nikt nigdy nie słyszał. Kupiłam go w osiedlowej drogerii za 7 złotych. Mimo mało znanej marki i niewygórowanej ceny spisuje się naprawdę dobrze, ma jaśniutki odcień i nie ciemnieje na twarzy. 

Z tak przygotowaną twarzą przechodzę do brwi. Leciutko uzupełniam je i podkreślam kredką z Miss Sporty w kolorze 001 Black. Nie wiem, skąd czarny w nazwie, bo obok tej barwy to ona na pewno nie leżała, wiem natomiast, że będzie mi jej bardzo brakować. Kupiłam ja półtora roku temu w drogerii internetowej ezebra.pl i obecnie nie jest już dostępna ani tam, ani stacjonarnie. 






Przychodzi pora na oczy. Moim pewniakiem jest paletka I Heart Chocolate od MakeUpRevolution. Choć moim zdaniem jakość MUR-owskich matów ustępuje tym ze Sleeka, muszę przyznać, że paletka jest naprawdę udana. Zazwyczaj używam matowych brązów, rzadziej fioletu i różu. Wewnętrzny kącik rozświetlam szampańskim, mieniącym się prostokątnym cieniem na dole, a łuk brwiowy i całą powiekę matuję beżowym prostokątnym cieniem.

Moje oczy są głęboko osadzone, z tego też powodu powieki opadają. Dzięki takiej budowie oczy wydają się mniejsze, bardziej schowane i wycofane. Aby choć troszeczkę to skorygować, w makijażu skupiam się na podkreślaniu załamania powieki, a nie na wyciąganiu zewnętrznego kącika. Do teg celu używam jednego ze średnich, matowych brązów z paletki. 






Liner to zdecydowanie kosmetyk, którego musi mi się chcieć użyć. Co prawda przy mojej budowie oka jest on bardzo wskazany, uważam jednak, że lepiej nie mieć kreski wcale, niż mieć ją niedbałą i niechlujną. W narysowaniu perfekcyjnej kreski bardzo pomaga eyeliner Eveline - Liquid Precisor. Ma bardzo wygodny aplikator w postaci malutkiej gąbeczki. 

Zalotka to taka mała świeżynka w mojej kosmetyczce. Kupiłam ją niedawno, podczas wyprzedaży w chińskim markecie za jakieś... 4 złote? Dobrze leży w dłoni, jest szeroka i dociera do wszystkich rzęs. Posiada gumową nasadkę, dzięki czemu nie miażdżymy włosków. 

Tusz, którego aktualnie męczę to Pierre Rene - Genial Volume. Choć lubię jego szczoteczkę i nietuzinkowy dizajn, nie trafił on w szeregi moich ulubionych maskar. O tym, czym mi zawinił opowiem Wam niedługo w recenzji. 






Na co dzień używam tylko bronzera, w tej roli piękna Bahama Mama od The Balm. To mój drugi kosmetyk tego typu i na pewno pierwszy, którym potrafię się jako - tako obsłużyć. ;) Muskam nim obszar pod kośćmi policzkowymi, delikatnie boki nosa i linię włosów przy czole.

Po róż sięgam bardzo rzadko. Jedyny egzemplarz jaki posiadam to róż Wibo w odcieniu 6. Jest bardzo delikatny i naturalny i pewnie lubiłabym go dużo bardziej gdyby nie fakt, że mam dość swoich własnych rumieńców. ;) Bardzo dobrze spisuje się też w roli cienia do powiek. 

Jeśli pomadka, to tylko Bourjois - Rouge Edition Velvet w odcienu Nude ist. Wygrałam ją razem z bronzerem The Balm i czekoladką MUR i jest to absolutnie najwspanialsza szminka, jaką kiedykolwiek trzymałam w rękach. Jej trwałość, piękny kolor i komfort noszenia zadziwia mnie za każdym razem, kiedy jej używam! :)

Pędzle jakich używam, oprócz pędzla do różu, to wciąż ten sam, poczciwy zestaw z Lancrone, jaki pokazywałam Wam kiedyś tutaj, klik.







Koniecznie dajcie znać, jeśli któryś z moich produktów wydał Wam się ciekawy czy godny uwagi! :)

Jak wygląda Wasz makijaż, kiedy Wam się chce? :) A bez czego nie możecie obyć się na co dzień? 
Pozdrawiam Was gorąco! 


Zerknij też tutaj:





P.S
Dziękuję za wszystkie trzymane kciuki! :) Ściskajcie mocno do końca tego tygodnia i potem w piątek 15! :)

64 komentarze:

  1. Z makijażem czy bez i tak wyglądasz pięknieeee... ale czekam na ten post z innymi wersjami malowania twarzy :D Śliczne usta, kolor Ci bardzo pasuje. Widzę tutaj mój ulubiony eyeliner z Eveline, który mi się kończy i jak zawsze mam ten sam problem... nie mam gdzie go kupić, wrrrrrrr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :D Wersja zaspałam to tusz i napaćkany bez ładu i składu podkład. :p

      Usuń
    2. O, to dokładnie tak jak u mnie:) czasem tylko dam podkład. Ty na szczęście nie musisz się malować, żeby wyglądać;)

      Usuń
  2. Na co dzień? Jak mi się chce to pomaluję rzęsy. A jak mi się nie chce to nie pomaluję :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też muszę mieć natchnienie na to,żeby wszystkie zabawki wyciągać. :D

      Usuń
  3. Określenia makijaży w pierwszym zdaniu mnie rozbawiły :P
    A makijaż piekny, bo mimo że na wypasie, to i tak naturalny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładny makijaż, ja taki zestaw robię codzinnie, Bahama Mama cudowny, muszę zacząć go znów używać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Kompletnie nie rozumiałam jej fenomenu, ale odkąd mam - pokochałam! :)

      Usuń
  5. Mam dwa typy makijazu, pomijajac tam podklad, brwi i rzesy to roznia sie okiem, raz nakladam sam eyeliner, raz sam brazowy cien (zadna tam paletka, cokolwiek brazowego i wystarczy mi), a jak mi zalezy lub mam czas, to i kreska i cien :P a twoj makijaz mimo, jak dla mnie, olbrzymiej ilosci kosmetykow, wyglada bardzo prosto (prosto, w sensie naturalnie/skromnie/nieprzesadzenie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, całkiem sporo ich, ale jakoś same przywędrowały. :p Inna sprawa, że w całym życiu miałam może trzy pudry i zmieniałam je dopiero, jak już poprzedniego nie mogłam znieść albo jak zaczynało się dziać coś nie w porządku. Kolorówkę to ja zużywam latami, w zasadzie tylko tusz do rzęs w miarę regularnie wymieniam. No i podkład, gdzieś raz na pół roku :P

      Dziękuję za miłe słowa. :)

      Usuń
  6. szminka piękna :) makijaż fajny, taki delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie ;)
    Lubię tą paletkę MUR ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jest bardzo dobra, choć szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej ;)

      Usuń
  8. Co sądzisz o tym pędzlu z KillyS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie szkoda zachodu. Lepiej dołożyć tę dyszkę i kupić coś porządnego, albo za tę samą cenę dwa takie z ebaya ;)

      Usuń
  9. Bardzo ładny delikatny makijaż. Bardzo pasuje do Twojego typu urody i wieku :) Ja ostatnio w ogóle się nie maluję (w końcu po co, jak siedzę w domu z dzieckiem), ale też raz na czas lubię sobie zaszaleć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) pewnie, raz za czas można szaleć :D

      Usuń
  10. Śliczny makijaż. Niczego z tego co pokazałaś nie mam :P Jesteś bardzo podobna do mojej koleżanki :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, może to ja? :D Również pozdrawiam i dziękuję! :)

      Usuń
  11. Śliczny makijaż. Ja raczej staram się na codzień nie używać podkładu - a zamiast niego korektor i puder,a poza tym pełen zestaw; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety podkład jest nieodzowny przez moje ogrooomne rumienie. W dni, kiedy nie potrzebuję mocnego krycia używam podkładu mineralnego :)

      Usuń
  12. Pieknie wygladasz, pasuje Ci idealnie taki makijaz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładny i przede wszystkim delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby kosmetyków sporo, a wyglądasz baaaardzo naturalnie. Może powodem jest twoja prześliczna uroda, która nie wszystkim była dana :D Dla mnie użycie cieni i dodatkowo eyelinera na powieki wygląda jak wielkie przerysowanie ... może dlatego że mam ciemne oczy. Jeszcze jak użyje bronzera (którego i tak nie widać prawie) to już w ogóle rysowana lala :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję bardzo! :)) Pewnie to faktycznie kwestia rysów twarzy, koloru tęczówki itd.. ja mam dość łagodne rysy i taką budowę powieki, że jakiekolwiek cienie na dobrą sprawę widać dopiero po zamknięciu oka. Żeby na otwartej coś było widać, musiałabym cieniować grubo ponad załamanie, a to wygląda... no nieciekawie, przynajmniej u mnie ;)

      Usuń
  15. Bardzo ładny makijaż ;) Ja niestety muszę malować się codziennie, bo moja cera woła o pomstę do nieba. Także kryjący podkład, puder, tusz do rzęs i cienie do brwi to u mnie niezbędny arsenał. A jak mi się chce to dochodzą do tego jeszcze cienie do powiek, bronzer, róż... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety znam ten ból. ;) Niby nie krępuję się wyjść bez makijażu, ale jeśli mam coś do załatwienia, wolę jednak poświęcić te pięć minut i nałożyć chociaż podkład i tusz. Nie chodzi nawet o fakt hasania nieumalowanym tylko o to, że moje cudowne rumieńce wyskakują w odpowiedzi na absolutnie wszystkie bodźce. :D

      Usuń
  16. Makijaż idealny, a Ty wyglądasz zjawiskowo, z nim czy bez niego :) Podoba mi się efekt, jaki uzyskujesz bronzerem Bahama Mama, zastanawiałam się, co tam masz na policzkach i na blogu nie znalazłam aktualnej informacji, dopiero na instagramie chyba trafiłam na zdjęcie. Zastanawiałam się nad nim nie tak dawno, ale nie mam calkowicie wprawy w takich rzeczach. Ja na co dzień maluję tylko rzęsy, a na weekend podkład mineralny z Annabelle Minerals, korektor i tyle ;d / Sandra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bahama jest faktycznie bardzo fajna, ale jak dla mnie.. hmm, bez szału? Co prawda jest to drugi bronzer jakiego używam, a pierwszy nie nadawał się do konturowania, bo był zbyt ciepły. Szczerze mówiąc nawet znając jakoś The Balm nie wydałabym na ten kosmetyk tych 50 złotych - jeśli i dla Ciebie taka kwota to sporo, to może rozejrzyj się za bronzerem z Kobo albo z MakeUpRevolution? Są co najmniej połowę tańsze, a równie polecane. Sama ich niestety nie miałam. A za miłe słowa dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  17. Zaciekawiłaś mnie tym fluidem wzmacniającym do cery naczynkowej - nigdzie takiego nie widziałam, a z przyjemnością bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostępny w aptekach i w SuperPharmie, gdzie spokojnie można go macać i oglądać. :) Są jeszcze wersja dla dwóch innych typów cer, przy czym podczas wizyty w SP zauważyłam, że ten do cery naczynkowej ma najbardziej żółte tony - to logiczne, bo taki kolor maskuje zaczerwienienia. ;) Wersja do cery suchej np. minimalnie bardziej wpadała w róż.

      Usuń
  18. Aaaale cudny ten mejkap! Ja mam codziennie wersję "chce mi się", inaczej już nie umiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ageł taki pracowity! U mnie jednak lenistwo bierze górę ;)

      Usuń
  19. U mnie wersja 'chcę' to krem, korektor pod oczy, puder i rozswietlacz. Do tego cienie, tusz i usta. Wersja nie chce mi sie - wychodzę bez makijazu, ewentualnie korektor plus puder.
    wersja zaspalam, to o rano wybiegam z domu z grzebieniem w ręku :D
    Trzymam mocno kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Żadnego z kosmetyków nie używałam. Ale jesteś piękna ;) !

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ładnie się prezentuje cały make up :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piekny makijaż, cudowna jest ta paletka! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Używamy tej samej kredki do brwi :)) W zasadzie i w makijażu i bez niego jesteś śliczna!Na co dzień nie mogę obyć się bez eyelinera,bo czy mam wytuszowane rzęsy czy nie,to i tak,chociażby delikatne i ledwo widoczna kreska na powiecie jakoś dodaje mi nie wiem.......pewności siebie?HAHA.Nie mówię,bo wychodzę bez makijażu z domu bardzo często,ale te kreski powiększają moje oczy chociaż minimalnie,a ze względu na to że nie lubię swoich "świńskich oczek" to muszę jakoś o to dbać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię podkreślać oczy cieniutką kreską, ale rano jednak wolę szybko bachnąć cieniem niż męczyć się z idealną jaskółką :D O, a gdzie ją kupiłaś i kiedy?! :D

      Usuń
  24. Ja w zasadzie codziennie mam tryb "nie chcę mi się" :) Ale Ty nie musisz się malować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczy, brwi i wszystko inne - ok. Tylko zarumienionych policzków nie mogę przeżyć. ;) Jestem prawdziwym burakiem, zmiana temepratury, jakiekolwiek emocje - od razu cegła. ;)

      Usuń
  25. Ja zawsze mam "o matko zaspałam" bo jestem strasznym śpiochem, ale wtedy robię sobie jakieś byle co, byle troszkę lepiej wyglądać :P Ty bardzo ładnie wyglądasz bez makijażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. wow, Ty masz tyle pędzli, a ja mam tylko jeden do wszystkiego :P
    Pomóżmy sobie nawzajem i wspólnie zaobserwujmy nasze blogi, odezwij się:)


    LUCY DOES IT BETTER

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dla mnie zbieranie wokół siebie czytelników w stylu obs za obs to żadna pomoc. ;)

      Usuń
  27. Kochana, widzę, że też piszesz chemię 15. :))) Ja piszę starą podstawę, ale trzymam kciuki za nas obie! To moje urodziny, więc musi być dobrze, haha. Co do makijażu to wieeeelkie wow! Muszę się zastanowić nad tym zestawem pędzli, bo wydaje się być bardzo praktyczny. A w ogóle to chciałam zapytać, bo tak zastanawiam się nad keratynowym prostowaniem, ale moje włosy nie za bardzo lubią hydrolizowaną keratynę w maskach i odżywkach więc się zastanawiam, czy to ma sens. Jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, to faktycznie będzie dobrze! :D Dziękuję za miłe słowa :) Zestaw faktycznie jest fajny i poręczny, taki sam wraz na początek. Co do keratynowego prostowanie to obawiam się, że nie jestem odpowiednią osobą do odpowiedzi na takie pytanie - nigdy nawet nie interesowałam się tym zabiegiem ;) Z czystym sercem odsyłam się za to do http://mfairhaircare.blogspot.com/ - autorka przeszła keratynowe prostowanie i ma ogromną wiedzę na ten temat :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin