sobota, 10 stycznia 2015

128. Oczyszczanie twarzy metodą 424.


Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o metodzie oczyszczania twarzy, która naprawdę odmieniła oblicze mojej cery. Choć z początku podchodziłam do niej sceptycznie, postanowiłam dać jej szansę. Pozytywne efekty zaskoczyły mnie już po kilku dniach! Na czym polega ta metoda, dlaczego jest czymś w rodzaju uproszczonego OCM i jakie rezultaty daje na mojej ekstremalnie mieszanej skórze? Na wstępie uprzedzam, że nie będzie to krótki post. ;) Herbata zaparzona? To ruszamy! 





Czym jest metoda 424? 


Jak większość niecodziennych metod pielęgnacji, i ta swe korzenie ma w Azji. Azjatki, znane z pięknej, porcelanowej cery, szczególną uwagę poświęcają oczyszczaniu twarzy. I dla nas Europejek powinna być to czynność priorytetowa. Niestety, wiele z nas nie przywiązuje do niej zbyt wielkiej wagi. Bez odpowiednio oczyszczonej cery nie zadziała żaden cudowny specyfik - czy to krem, czy to serum. Na takiej niedoczyszczonej skórze gromadzą się bakterie trądzikowe, powstają zaskórniki i masa innych nieprzyjemności. Czasem też okazuje się, że nasze europejskie oczyszczanie choć dokładne, powoduje przesuszenia i podrażnienia. Azjatki znalazły na to kilka sposobów zanim cywilizacja Zachodu wymyśliła swoje mydła i żele, kremy i inne cuda. ;)

Metoda 424 składa się z 3 kroków. Ich połączenie ma zapewniać dokładnie oczyszczoną, ale jednocześnie nawilżoną skórę. 

1) Masaż skóry olejkiem oczyszczającym przez 4 minuty
2) Masaż skóry delikatną pianką oczyszczającą/delikatnym żelem przez 2 minuty
3) Płukanie twarzy coraz zimniejszą wodą przez 4 minuty

Zabieg trwa więc w sumie 10 minut. Jak się pewnie domyślacie, kwestią absolutnie najważniejszą jest dobór odpowiedniego olejku oraz środka myjącego. Słówkiem klucz jest tu także masaż. O tym w dalszej części. :) Najpierw opowiemy sobie o tym, jakie produkty wybrać, a następnie o tym, jak cały zabieg powinien wyglądać. Postaram się też podpowiedzieć, komu może spodobać się ta metoda i porównać ją ze strony bardziej technicznej do OCM.



Jaki olejek oczyszczający wybrać?


Olejek przeznaczony specjalnie do oczyszczania twarzy znaleźć jest trudno, ale nie jest to niemożliwe. Szukając w drogeriach internetowych, na pewno znajdziemy kilka pozycji godnych zainteresowania. Jako że tego typu specyfiku w rękach nigdy nie trzymałam, nie mogę Wam niczego polecić. 

Z początku nie byłam pewna, czy taka metoda w ogóle się u mnie sprawdzi. Nie chciałam więc kupować specjalnie nowego kosmetyku i postanowiłam skorzystać z przepisu na mieszankę olei, jaką grono ludzi z powodzeniem wykorzystuje do OCM. O oczyszczaniu twarzy olejem dużo i mądrze pisze Azime czy Naturalia. Metoda ta, w przeciwieństwie do 424 jest bardziej popularna i myślę, że większość z niej już kiedyś o niej czytało. 

Generalnie mieszanka, którą możemy wykorzystywać do oczyszczania skóry składa się z:
  • oleju bazowego, który powinien być dostosowany do rodzaju naszej skóry i jednocześnie nie powinien być komadogenny. Ściąga, w której możecie sprawdzić, jaki olej pasuje Waszej cerze u Mademoiselleeve: KLIK
  • oleju oczyszczającego, który ze względu na swoje specyficzne właściwości jest w stanie usunąć ze skóry brud, nie naruszając przy tym płaszcza lipidowego i nie powodując podrażnień. Zdecydowanie najczęściej stosowanym w tej roli olejem jest olej rycynowy i olej jojoba. 
  • opcjonalnie, dodatkowego oleju, który bardzo dobrze służy Waszej skórze, ale jest zbyt ciężki, aby stosować go w roli oleju bazowego. Może być to też kropelka naturalnego olejku eterycznego (uwaga, mogą podrażniać!)







W mojej mieszance wykorzystuję olej z pestek moreli oraz olej rycynowy. Mieszam je ze sobą w specjalnie do tego przeznaczonym pojemniczku z wygodną pompką, który bardzo ułatwia mi aplikację. Nie dodaję dodatkowego oleju, ponieważ olej z pestek moreli bardzo pasuje mojej cerze i nie potrzebuję już niczego więcej. ;)

Bardzo ważny jest też stosunek, w jakim mieszamy ze sobą oleje. To, ile oleju oczyszczającego użyjemy także zależy od typu naszej skóry. Im bardziej przetłuszczająca się cera, tym więcej oleju oczyszczającego. Dla posiadaczek cery suchej wystarczy już około 5-6% rycyny. Najlepiej zacząć od małych stężeń - zbyt duża ilość oleju oczyszczającego może przesuszyć skórę! 



Jaki żel oczyszczający wybrać?



Dobór żelu także może okazać się bardzo trudny. Najważniejsze cechy, jakimi powinien się odznaczać nasz kosmetyk to:

  • brak mocnych detergentów - będziemy nim wykonywać codziennie dwuminutowy masaż. Taki długo kontakt z SLS i innymi mocnymi surfakantami mógłby skutkować przesuszeniem skóry
  • brak parafiny/oleju mineralnego - choć jest to substancja bezpieczna dla skóry (z reguły nie powoduje alergii i podrażnień) ma dość spory potencjał komadogenny, czyli po prostu zapycha. A to naszym porom jest bardzo nie na rękę. 
  • brak wysuszających alkoholi - alcohol denat i isopropyl alcohol - trzeba się szczególnie dokładnie przyjrzeć składom kosmetyków przeznaczonych dla cery tłustej, bo to w nich najczęściej występują te substancje. Nasz żel absolutnie nie powinien ich zawierać. 

Dobrze, jeśli kosmetyk ma jak najbardziej delikatny skład i dużo dobroczynnych substancji. W tej roli mogą też się spisać delikatne mydła przeznaczone specjalnie do mycia twarzy. Ja wybrałam żel rumiankowy z Sylveco. Dlaczego?








Żel ten zawiera tylko jeden, delikatny środek myjący i bardzo krótki, naturalny skład. Oprócz wspomnianego na etykiecie ekstraktu z rumianka i kwasu salicylowego, zawiera też glicerynę i pantenol. Skład żelu, wraz z opisem działania poszczególnych składników możecie przeczytać na stronie producenta. Skusiła mnie także obietnica odblokowanych porów i ograniczonego wydzielania sebum. Nie zawiodłam się! :) 

Żel ten fantastycznie spisuje się na mojej mieszanej cerze, okresowo bardzo tłustej. Nie polecałabym go jednak osobom o bardzo suchej skórze - tak duże stężenie kwasu salicylowego mogłoby wyrządzić nieco szkód. 

Dlaczego przy żelu leży rękawica? O tym za moment. :)



Czy potrzebujemy czegoś jeszcze? 


U mnie niezbędnym akcesorium okołołazienkowym jest... bawełniana podkoszulka. Zawsze mam pod ręką dwie - jedną do włosów, a drugą właśnie do buzi. Za pomocą koszulki delikatnie odsączymy wodę z twarzy. Trzeba pamiętać o tym, że im delikatniej to zrobimy, tym lepiej dla naszej skóry! Po skończonym płukaniu, t-shirt najlepiej delikatnie przyłożyć do twarzy i poczekać chwilkę, aż wchłonie z niej wodę. Oczywiście taką koszulkę trzeba też regularnie wymieniać.




Drugim przyrządem pomagającym mi w naprawdę dokładnym i delikatnym oczyszczaniu ciała jest rękawica myjąca. Moja pochodzi ze strony ecospa.pl. Po wykonaniu masażu olejem, nakładam ją na rękę, zwilżam wodą i wyciskam dozę żelu na wewnętrzną stronę rękawicy. Mocniej traktuję nią zaskórnikowy nos, lżej naczynkowe policzki. Właśnie dzięki niej żel z Sylveco tak dobrze radzi sobie z czarnymi nieprzyjaciółmi w strefie T. Oczywiście Wy możecie do tego celu używać własnych palców, szczoteczek do twarzy i innych sprzętów, które do tej pory dobrze Wam służyły. 





Jak powinien wyglądać masaż twarzy?



Oprócz oleju i żelu, jaki zastosujemy, ważny jest też sposób, w jaki rozprowadzimy je na twarzy. Szkół i technik masażu twarzy jest wiele, najlepiej wybrać tę, która najbardziej nam odpowiada - tzn. której najprościej nam się nauczyć. 

Ważne jest, aby nie wykonywać chaotycznych ruchów, aby nie działać zbyt mocno ani za słabo. Masaż twarzy wykonany w prawidłowy sposób zwiększa jędrność skóry, pobudza krążenie, pomaga w likwidowaniu przebarwień, poprawia owal twarzy, może przyczynić się do zredukowania zasinień pod oczami i sprawić, że nasza cera będzie bardziej promienna. Warto, prawda? :)

Osobiście obejrzałam dwa razy ten filmik:



i po prostu starałam się zapamiętać podstawowe ruchy. Najważniejsze jest, żeby unosić skórę w górę, a nie obciągać ją w dół. Taki masaż jest naprawdę wspaniałym relaksem po całym dniu, warto spróbować! :) Przy okazji pomagamy naszej mieszance olei właściwie zadziałać - pod wpływem ciepła naszych rąk pory otwierają się, a oleje naturalnie i skutecznie oczyszczają cerę ze wszystkiego, co zdążyło się na niej nagromadzić.

Masaż wykonujemy podczas pierwszego kroku (z olejem) oraz podczas drugiego (z żelem). Ponieważ ja do oczyszczania żelem używam rękawicy, w drugim kroku po prostu staram się wykonywać ruchy unoszące skórę w kierunku czoła, jednocześnie rozprowadzając żel na powierzchni twarzy. 




Jak spłukiwać twarz?



Tutaj akurat sprawa przedstawia się bardzo prosto. Najbardziej istotną kwestią jest temperatura wody. Pierwsze kilka chluśnięć możemy wykonać ciepłą wodą, stopniowo zakręcając czerwony kurek. Im zimniejsza woda, tym lepiej. 

Ciepła woda na początku wypłukuje żel i olej, zmywa wszystko, co na twarzy mogło zostać. Zimna woda natomiast domyka pory , jest też zbawienna dla gruczołów łojowych i nadwrażliwych, cienkich naczynek. Zimna woda zdrowia doda. ;)




Nie za długo to trwa?


Może się wydawać, że dziesięć minut poświęcone na mycie twarzy to cała wieczność. Mnie też się z początku tak wydawało, ale już przy pierwszej próbie okazało się, że to wcale nie jest czas stracony! :) Dlaczego? 

Po pierwsze, naprawdę widać efekty. O efektach za niedługo. Po drugie, czas, w którym myjemy twarz, może działać też na korzyść całego naszego ciała. Kiedy ja masuję buzię, jednocześnie na głowie spoczywa maska lub odżywka, a skóra wchłania balsam, który wtarłam w nią chwilę wcześniej. 







Metoda 424 a OCM...


Kiedy tylko po raz pierwszy przeczytałam o OCM wiedziałam, że muszę kiedyś spróbować tej metody. Jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że wymaga ona tak wiele zachodu. 424 też jest pracochłonne, ale jednak to ono zagościło w moim pielęgnacyjnym rytuale. Dlaczego?

Po pierwsze, myjąc twarz zgodnie z OCM należy korzystać z ściereczki z mikrofibry, którą po każdym użyciu pierze się w delikatnym środku. Ja zwyczajnie, fizycznie nie mam takiej możliwości. Ponadto, jeśli chcemy mieć pewność, że nasza twarz faktycznie jest dokładnie doczyszczona tylko za pomocą olei, powinno się je delikatnie podgrzać. I na to żyjąc w internacie nie mogę sobie pozwolić. 424 w całości możemy wykonać w łazience, a jedyne, czego naprawdę potrzebujemy, to mieszanka olei, żel i własne palce. Bawełnianą koszulką wycieramy już wypłukaną twarz (a nie pokrytą olejem, jak w przypadku OCM) więc z utrzymaniem jej w czystości nie ma problemu. 

Metodę 424 bez problemu można stosować w podróży (pojemniczek z olejem + żel w bagażu to jeszcze nie problem), przy czym z OCM możemy mieć z tym kłopot (nieszczęsne pranie ściereczek i podgrzewanie olejów). Nie wykluczam, że kiedyś, kiedy wreszcie zamieszkam na swoim, przerzucę się na OCM. Póki co jednak warunki mieszkaniowe mi na to nie pozwalają. ;)





Jakie EFEKTY daje oczyszczanie twarzy metodą 424? 




Niestety, nie mam dobrego zdjęcia, które mogłoby Wam przedstawić rezultat ponad miesięcznego stosowania 424. Postaram się więc dokładnie je opisać.

Już przy pierwszym myciu poczułam, że moja skóra jest bardzo jędrna i miękka. W ciągu pierwszego tygodnia zauważyłam poprawienie kolorytu skóry, zmniejszoną ilość zaskórników i ogólny efekt promienności. :) Z czasem zaskórniki z tłustej strefy T zniknęły na dobre. W newralgicznym momencie cyklu miesiączkowego pojawiło mi się mniej niedoskonałości, które bardzo szybko się zagoiły. 

W trakcie przerwy świątecznej, czyli po miesiącu mycia twarzy metodą 424, postanowiłam zrobić od niej przerwę. Eksperyment ten wynikał z mojej ciekawości - chciałam sprawdzić, co będzie się działo z moją skórą po powrocie do tradycyjnego mycia twarzy samym żelem. Już po kilku dniach cera zaczęła protestować - pojawiły się suche skórki i delikatne przesuszenia, które bardzo często występowały u mnie jeszcze przed przygodą z 424. Po dwóch tygodniach skóra jakby zszarzała, stała się bardziej zmęczona. Najgorszy był powrót zaskórników. Eksperyment mówi więc sam przez się - 424 naprawdę działa!




Metoda 424 - komu ma szansę się spodobać?



Jeszce się taki nie urodził, co by każdemu dogodził - mówi stare, a jakże prawdziwe polskie przysłowie. Tak jest też w przypadku 424 - jak każdy inny sposób pielęgnacji, nie jest przeznaczony dla wszystkich. 

Metody tej nie powinny praktykować osoby z bardzo rozległym trądzikiem. Jedna czy dwie krostki to nie tragedia (omijamy je w masażu), ale cała twarz usłana paskudami to już problem. Powodem, dla którego osoby borykające się z taką dolegliwością nie powinny oczyszczać twarzy w ten sposób jest roznoszenie bakterii podczas masowania twarzy. 

Również osoby o bardzo, bardzo suchej skórze powinny się wstrzymać z 424. Dla nich zdecydowanie lepsze będzie OCM.

424 jest za to wspaniałym rozwiązaniem dla:

  • cery mieszanej - nawet tak ekstremalnie mieszanej jak moja - ponieważ pozwala na dokładne oczyszczenie skóry bez podrażniania jej delikatniejszych partii. Do tej pory musiałam pilnować, jaki kosmetyk nakładam na które obszary twarzy - teraz, dzięki 424 strefy skłonne do przesuszeń są nawilżone, a obszary z tendencją do przetłuszczania się - oczyszczone i wyciszone. A to wszystko dzięki jednemu zestawowi. :)
  • cery tłustej - z tego samego powodu, dla którego u mnie okazało się zbawieniem w strefie T. Metoda 424 pomaga na dokładne oczyszczanie porów, dzięki czemu walczymy z zaskórnikami i ograniczamy wydzielanie się sebum, a tym samym świecenie się skóry - które jest tak uporczywe dla posiadaczek cer tłustych
  • cery naczynkowej - to także mój podtyp cery. Dzięki tej metodzie (a ściślej - dzięki masażowi i długiemu płukaniu w zimnej wodzie) uelastyczniamy naczynia krwionośne.

Oczywiście to, jak ta metoda będzie się sprawdzać na danym typie cery bardzo mocno zależy od kosmetyków, których używamy - dlatego bardzo ważne jest, żeby dobrze dobrać olej i żel do swojego rodzaju skóry!


Zdaję sobie sprawę z tego, iż ta metoda jest co najmniej pięć razy bardziej czasochłonna od codziennego rytuału oczyszczającego przeciętnej Polki. Mimo wszystko uważam, że warto spróbować, bo gra jest warta świeczki! :) Oczywiście jeśli masz to szczęście i znalazłaś już odpowiednią metodę pielęgnacji, a Twoja cera jest w doskonałym stanie - wtedy szkoda zachodu. Jeśli jednak wciąż zmagasz się z różnymi skórnymi problemami, naprawdę warto dać szansę i wypróbować 424 na własnej skórze! :)







Uff, wygląda na to, że napisałam mniej więcej o wszystkim, o czym chciałam! Mam nadzieję, że ktoś wytrwał do tego momentu. ;)

Słyszałyście kiedyś o tej metodzie? Jak wygląda Wasze codzienne oczyszczanie twarzy? A może nie przywiązujecie do tego zbyt wielkiej wagi? 

Pozdrawiam cieplutko! 

64 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam o tej metodzie, ale może wypróbuję, bo moja cera jest właśnie naczynkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować! :) Zaopatrz się w dobry olej dla cery naczynkowej i delikatny żel - w razie czego i to i to możesz zużyć do innych celów. :)

      Usuń
  2. Znam tą metodę i niestety strasznie mnie po niej wysypywało, niezaleznie od uzytego oleju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak długo ją stosowałaś? Jeśli wysypywało Cię przez pierwsze kilka tygodni to możliwe, że skóra zaczęła się oczyszczać i na wierzch wychodzilo wszystko to, co normalnie wyszłoby na przestrzeni dłuższego okresu czasu. Możliwe też, że po prostu ta metoda nie spodobała się Twojej skórze ;)

      Usuń
    2. Co też jest całkiem prawdopodobne. :p

      Usuń
  3. Pierwsze słyszę o tej metodzie i jestem ciekawa jak sprawdziłaby się na mojej suchej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zaopatrzysz się w dobry olej i naprawdę delikatny żel, to może się udać :))

      Usuń
  4. A zapowiadało się tak fajnie! Jednak co z wodą to nie dla mnie :( Próbowałam OCM i... o nie. Miałam tak suchą i ściągniętą po wodzie skórę, że grzecznie wróciłam do mleczka i toniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że znalazłaś produkty odpowiednie dla Ciebie! :)

      Usuń
  5. Jeju, ale się postarałaś z tym postem! Mega duży i treściwy!
    Przyznam, że odkąd pozbyłam się kilka lat temu trądziku, wreszcie odetchnęłam z ulgą, że mogę odpuścić cerze i dać jej trochę odpocząć. Używam głównie płynu miceralnego, toniku, od czasu do czasu peelingu enzymatycznego i jakiejś maseczki no i oczywiście kremu. I to tyle. Olejku nie próbowałam, ale mnie zainspirowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, dość długo nam nim siedziałam. :D Fajnie, że Twojej cerze wystarczy taka pielęgnacja - niestety, moja jest na tyle kłopotliwa, że sam płyn micelarny i tonik nie zdają egzaminu. :)

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tej metodzie ale jutro próbuje !

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto dodać, że osoby, które borykaja się z tradzikiem ropnym lub krostkowym powinny i majace cere naczynkowa nie powinny używać rekawicy. I bardzo uważać, ponieważ nawet parę krostek i nie do konca splukany olej, mocne oczyszczenie da efekt ogromny. Staram się oczysczac buzie 'po azjatycku' lecz aktualnie szukam dobrego oleju, który mnie nie zapcha. Jak na razie zapycha mnie każdy krem(mam nadzieję, ze ten, którego właśnie zaczelam używać nie spowoduje wielkiej szkody).
    Czytalam chyba gdzies o tej lub podobnej metodzie. Może u AC?
    U mnie by się nie sprawdzilo, bo jestem strasznie oszczedna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, zapomniałam dodać do posta - o tej metodzie pisała też kiedyś Azjatycki Cukier. Po raz pierwszy na opis tej metody natknęłam się zupelnie przez przypadek przy artykule o masażu twarzy, którego niestety nie mogłam znaleźć, a też chciałam go podlinkować.

      Jak najbardziej masz rację - przy obszernych zmianach trądzikowych trzeba uważać niemal na wszystko. Mam cichą nadzieję, że osoby z takimi problemami skórnymi są pod opieką dermatologa i to lekarz mówi im, jak powinna wyglądać ich codzienna pielęgnacja. ;)

      Usuń
  8. Oczyszczania olejkami jeszcze nie próbowałam ale na pewno to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za ten post, napracowałaś się:) pierwszy raz o takiej metodzie usłyszałam...brzmi to wszystko fajnie i kusząco, jednak te 10 minut to dla takiego lenia jak ja za dużo, na pewno przerywałabym zabieg szybciej. Myję twarz mydłem naturalnym ze spiruliną i trwa to minutę, tyle jestem w stanie znieść hehe;) stan cery się poprawia więc na razie zostanę już przy tym, ale moooże kiedyś choć na kilka dni się zmobilizuję i spróbuję tej metody 424:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku myślałam, że to cała wieczność, ale dzisiaj już cięzko mi odmówić sobie tej przyjemności. ;) Choć oczywiście jeśli Ty jesteś zadowolona ze stanu swojej cery, to nie ma co się na siłę przekonywac. ;) Chętnie spróbowałabym takiego mydełka! :)

      Usuń
  10. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej metodzie ale przy mojej cerze mieszanej na pewno się sprawdzi ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować - u mnie naprawdę działa cuda :)

      Usuń
  11. Pierwszy raz słyszę o tej metodzie, ale wiem, że Azjatyckie rytuały przynoszą fajne rezultaty :). Żel rumiankowy z Sylveco - dobry wybór! :). Ja na szczęście taki zabieg mogę sobie pominąć, bo moja Luna masuje, czyści i super pielęgnuje twarz :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci zazdroszczę tego cudeńka! :D Mówię to co najmniej po raz trzeci, wiem. Jestem okropna. :D

      Usuń
  12. Przydatny post :) nie słyszałam o tej metodzie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny sposób, jeszcze o nim nie słyszałam :) Metoda OCM nie jest dla mnie ze względu na lenistwo, ale jak narazie mam dobry i sprawdzony sposób na moją skórę twarzy. Ale może kiedyś wypróbuję Twój sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twojej buźce jest dobrze jak jest to może i niewarto. ;) Moja jest mocno wymagająca, stąd moje kombinacje

      Usuń
  14. Przydatny post :) muszę kiedyś spróbować

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam o tej metodzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mało o niej słychać, natknęłam się na informacje o niej gdzieś zupełnie przypadkiem i nawet nie mogę teraz znaleźć tego artykułu ;d

      Usuń
  16. Zaciekawiłaś mnie tą metodą. Muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się spisała jak najlepiej :)

      Usuń
    2. jestem dzisiaj po pierwszym razie, nawet nie była tak czasochłonna jak mi się wydawało, że będzie :) mam nadzieję, że po tygodniu będę mogła zobaczyć jakieś efekty :)

      Usuń
    3. Masowanie twarzy jest na tyle przyjemne, że często czas ucieka mi nawet nie wiem kiedy :) Daj znać, jak coś zauważysz! :)

      Usuń
  17. Mam ochotę wypróbować u siebie ta metodę 424! Wydaje sie idealna. Ja zrezygnowalam wlasnie z ocm przez to co ty, za duzo zachodu z tym :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest idealna! Próbuj, może i dla Ciebie taka się okaże! :))

      Usuń
  18. Nie słyszałam wcześniej o tej metodzie, ale wypróbuję ją na pewno. Olej z pestek moreli mam, rycynowy również, więc wezmę się w wolnej chwili do testowania. Może moją cerę również wybawi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie słyszałam o tej metodzie wcześniej ;) ale muszę poczytać więcej i może się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko masz jakiś nierozwiązany problem ze skórą, to naprawdę warto spróbować :)

      Usuń
  20. Nigdy nie słyszałam o tej metodzie :-)
    Bardzo ciekawa. Z pewnością wypróbuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znałam wcześniej tej metody, ale zachęciłaś mnie do wypróbowania! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie narzekam na swoją cerę, ale warto wypróbować :>

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz słyszę o tej metodzie. Ale ja sucharek, więc jak piszesz... wstrzymam się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest kwestią doboru odpowiedniego oleju, stężenia olejku myjącego i delikatnego żelu. Ale jeśli faktycznie masz bardzo suchą skorę, to lepiej nie kombinować :)

      Usuń
  24. Zbieram się już dłuuugi czas na poprawę i przetestowanie tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja bym wciąż nazwala to zmodyfikowanym ocm z masarzem. Na razie napewno nie kupię żelu do twarzy (nie lubię żeli) a nie bardzo mam pomysł na inny tani specyfik. Jedyne co wyciągnę z tego posta to przedłużenie masarzu twarzy olejem, i mniejsza ilość mydła aby ten olej zmyć... A czy plukanie twarzy wodą przez 5 minut coś daje poza wysuszeniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można skrócić ten czas do minimum czyli tyle, ile jest potrzebne do zmycia piany. ;) Trzeba pamiętać, że patenty Azjatek nie zawsze się sprawdzają, bo one mają z natury grubszą skórę niż ludzie rasy europejskiej. Płukanie zimną wodą z pewnością uszczelnia naczynia.

      Usuń
  26. Chyba jesteśmy twarzowymi siostrami ;p też mam zaskórniki na nosie i naczynka na policzkach. Tym bardziej dziękuję za ten post :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję za ten post! W najbliższym czasie będzie moim największym rachunkiem dla twarzy! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że metoda sprawdzi się i u Ciebie! :)

      Usuń
  28. gdzie można kupić taki pojemniczek z pompką? i na ile czasu mniej więcej wystarcza taka mieszanka olei? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój pojemniczek po prostu zostawiłam po olejku arganowym, który można kupić w takim własnie opakowaniu. Myślę, że bez problemu można takie znaleźć w ofercie sklepów z półproduktami, na przykład na zrób sobie krem. Przeważnie przygotowuję porcję mieszanki wypełniającą połowę pojemniczka (czyli jakieś 15 ml) i starcza mi ona na około tydzień. :)

      Usuń
  29. Mam cerę mieszaną (tłusta strefa T, suche policzki), płytko unaczynioną (robię się czerwona w stresujących, wstydliwych sytuacjach, ale także po zmianie temperatury), skłonną do zanieczyszczeń, z kilkoma przebarwieniami. Widzę, że cerę masz podobną. Myślisz, że mogę spróbować? Zależy mi głównie na oczyszczeniu. Poza tym, dlaczego wybrałaś akurat olej z pestek moreli? Ja myślałam o oleju z pestek truskawki - ponieważ jest polecany i dla mieszanej i dla naczynkowej cery.
    Pozdrawiam, Sandra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że metoda może się u Ciebie sprawdzić- dobrze oczyszcza, a jednocześnie jest łagodna dla suchych stref i płytko unaczynionej cery. W przypadku nas, naczynkowcow trzeba jednak uważać, żeby masaż robić bardzo delikatnie tak, aby nie nadwyrezac wrażliwej skóry. :) Wybrałam olej z pestek moreli, bo był to najlepiej przetestowany przeze mnie olej, miałam co do niego pewność, że mnie nie zapycha ani nie podraznia. Po za tym jest lekki i pięknie pachnie marcepanem. :) Jeśli Tobie bardziej odpowiadają właściwości oleju z pestek truskawki, jak najbardziej możesz spróbować. Obecnie używam oleju lnianego i sprawuje się równie dobrze, choć po moreli cera była chyba nieco bardziej jedrna i sprężysta. Dziękuję za odwiedziny! :)

      Usuń
    2. Nie próbowałam olejków do cery, więc czas najwyższy to zmienić. Zależy mi bardzo na oczyszczeniu cery, a to chyba najlepsza metoda. ;) I czas testować. / Sandra.

      Usuń
  30. Kurcze, ciekawa metoda. OCM zniechecilo mnie czasochlonnoscia, Chyba sprobuje, jak tylko zwolni mi sie jakas buteleczka w ktorej bede mogla wymieszac oleje (mama sie ucieszy na widok kolejnej buteleczki z olejami... xd), ale jako zelu na probe uzyje mojego absolutnego hitu czyli zelu z peelingiem ziai, liscie manuka (bardzo szybko ee nawarstwiajaca sie skora). A jak sie nie bedzie nadawal, to sylveco bardzo ciekawie wyglada, a moze i moj zielarski bedzie mial wtedy krem brzozowy (obecnie zadowolilam sie nagietkowym).
    PS: W ktoryms poscie pisalas, ze jestes z biol-chemu, mozesz polecic jakies repetytorium do chemii?

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin