niedziela, 14 grudnia 2014

119. Rachu ciachu i po strachu, czyli moje włosy po wizycie u fryzjera. :)



Hej! Wreszcie mam dla Was post, o który tak wiele z Was pytało! :) Kochane, jeszcze raz dziękuję za wszystkie trzymane kciuki i zadawane pytania, bardzo mi miło, że kogoś interesuje mój marny los! :D Po wyjściu z salony czym prędzej chciałam Wam o wszystkim napisać, ale jak to zwykle u mnie bywa, nie obyło się bez komplikacji. Jakoś tak wyszło, że kompletnie nie byłam w stanie zdobyć zdjęcia, na którym cokolwiek byłoby widać. Nie żeby zdjęcia które Wam pokaże były jakieś super. Grunt że są w ogóle. :) 


Przedwczoraj, mycie mocnym szamponem + silikonowa odżywka, tuż po wysuszeniu

Jak pisałam Wam w ostatniej aktualizacji: klik, u fryzjera nie byłam równo rok, a z nożyczkami styku nie miałam sześć miesięcy. Przez ten czas moje włosy zdążyły urosnąć do 68 cm (mierzone w dniu cięcia), więc osiągnęłam swój życiowy rekord. :P Im były dłuższe, tym gorzej się układały - z tygodnia na tydzień widziałam, że zaczynają się robić coraz bardziej smętne. I cóż z tego, że bliżej im było do lśniącej tafli, która może i dobrze wyglądała na zdjęciach z tyłu, skoro na co dzień w lustrze widziałam smętne płachty zwisające przy twarzy? Bez żalu więc postanowiłam ściąć nieco więcej, niż zamierzone jakiś czas temu 2-3 cm końcówek. :)

Już kilka miesięcy wcześniej postanowiłam, że tym razem zaszaleję i oddam się w ręce cudotwórczyni chwalonej przez Anwen - Viru. Choć cena za jej usługę trzykrotnie przewyższa tę, jaką zwykłam płacić u osiedlowego fryzjera w mojej mieścinie, ani trochę nie żałuję! Na samym cięciu i myciu spędziłam w salonie ponad godzinę (!) i czułam się maksymalnie dopieszczona. :) Do tego moje włosy wreszcie zostały ścięte tak, żeby same układały się dobrze, a nie tak, jak będą dobrze wyglądać jedynie po wysuszeniu przez autora cięcia. :)




Koniec końców pozbyłam się 8 cm włosów, tym samym cofając się do stanu długości z sierpnia. Obecnie moje włosy mają równe 60 cm. Na tych zdjęciach kompletnie nie widać tej różnicy, na tym nowszym stoję bliżej obiektywu. Jedynym dobrym punktem orientacyjnym co do długości są moje łokcie. ;) 

Czy żałuję straty tych kilku cm? Ani troszkę! Moje kudełki widocznie odżyły, lekko się uniosły. Do tego na całej długości mam już w pełni swój kolor, ponieważ razem z końcówkami pożegnałam resztki dawnego ombre (o tym jak to wyglądało pisałam Wam o: tutaj. :)) Pasma przy twarzy od razu zaczęły się lepiej układać, a cieniowanie ma wreszcie jakieś ręce i nogi, nie sprawia, że włosy wyglądają na jeszcze rzadsze, niż są w rzeczywistości. :) Od tyłu nie wyglądają za fantastycznie (choć przed wykonywaniem zdjęcia nie przeczesałam włosów, a cały dzień chodziłam w rozpuszczonych, więc miały prawo się trochę postrączkować), ale przynajmniej przerzucone na przód układają się o wiele lepiej. :)




Tak bardzo zyskały na lekkości, że aż mnie naszła chęć na obcięcie ich do ramion. Póki co jednak raczej się na to nie zdecyduję - pozwolę im odrosnąć te kilka cm i zobaczymy, jak takie cięcie spisze się na dłuższych włosach. :) 

Jest jeszcze jedna kwestia, w której moje włosy po obcięciu totalnie mnie zadziwiły - nagle okazało się, że absolutnie wszystko, czego używałam do tej pory jest dla nich zbyt lekkie! Mój uwielbiany niegdyś Kallos Color zwyczajnie nie daje już sobie z nimi rady. Z najgłębszych zakamarków wygrzebałam niesamowicie ciężką i oblepiającą maskę Garnier Goodbye Damage i dopiero ona jest w stanie zaprowadzić na mojej głowie jako taki ład. Używana miesiąc - dwa temu powodowała przyliz stulecia, więc to naprawdę obrót o 180 stopni. ;) Teraz zamiast połowy pompki silikonowego serum ładuję dwie, a zamiast malutkiego groszka silikonowej odżywki - naprawdę sowitą porcję. A włosy nadal mają tendencję do fruwania i radosnego hasania, jaką przed cięciem objawiały tylko po umyciu samym tylko szamponem. ;)




Dzień po obcięciu, tuż po wysuszeniu - umyte starym zestawem - widoczny puch i niedociążenie

Stąd też moja prośba - znacie jakieś naprawdę ciężkie, ale przyzwoite składowo maski? Możecie polecić coś gęstego, treściwego, bez protein w składzie, co byłoby w stanie opanować takie latające farfocle? :)

Ogółem jestem bardzo zadowolona i z czystym sercem mogę stwierdzić, że po raz pierwszy zaliczyłam w pełni udaną wizytę u fryzjera. :) Najbardziej zadowala mnie nowe cieniowanie. Wiem, że takie cięcie ma wiele przeciwniczek, ale bez niego moje włosy nadają się tylko do trumny. ;) Teraz przynajmniej coś się dzieje i nie są już takie smętne, jak kilkanaście dni temu.

Jak Wasze doświadczenia z fryzjerami? Znalazłyście już tego jednego zaufanego, czy nadal szukacie? :)

52 komentarze:

  1. Mogę polecić maskę Masło kakaowe Ziaji. To najcięższy produkt na jaki trafiłam. I bardzo tani więc nie będzie szlochu jeśli okaże się taki sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dziękuję! :) Na pewno się za nią rozglądnę. :))

      Usuń
    2. Trochę popsuję, ale miałam ją i była w porządku, ale na pewno nie mocno dociążająca. Z takowych za to polecam czarną maskę marokańską, Planeta Organica - dociąża, a przy tym włosy wciąż nie są smętne i oklapnięte oraz odżywkę odbudowująca Yves Rocher - kocham. :)

      Usuń
  2. ja też byłam i moje włosy odżyły i moge zapuszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super wyglądają Twoje włoski ;)
    ja juz od kilku lat mam mega zaufana fryzjerkę i na żadną inna bym jej nie zamieniła! fakt faktem uważam, że bierze dość dużo ale zdecydowanie jest to co robi z włosami jest tego warte :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! :) Dobrze jest mieć taką osobę! A cena...hmm, lepiej dołożyć i byc pewnym tego, z czym się wyjdzie z salonu :)

      Usuń
  4. Ja zawsze korzystam z usług osiedlowego fryzjera - mężczyzny i zawsze wychodzę od niego zadowolona :))
    Ty masz bardzo ładne włoski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w mojej okolicy jest tylko jeden mężczyzna fryzjer i nie ścina kobiet :(
      Włosy bardzo ładne, super że Ci się podoba! <3

      Usuń
    2. NIgdy nie byłam u mężczyzny fryzjera! :D W mojej mieścinie także takowego się nie znajdzie ;) Dziękuję Kochane :)

      Usuń
  5. A czo to one takie frywolne?:D odżyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oszalały z radości, że im w końcu dałam spokój ze starymi końcówkami! :D

      Usuń
  6. Nie mogę się na te Twoje kudełki napatrzeć <3 są cudowne! Teraz pomyślałam o maskach wax, może one są ciężkawe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Misia <3 Trzeba się za nimi rozglądnąć! :D

      Usuń
  7. Ojeju ale długaśne już były! Po ścięciu nie widać chyba aż tak bardzo różnicy w długości, największa różnica to te cieniowanie, które bardzo Ci pasuje :)
    Jeżeli dobrze zaobserwowałam i mnie pamięć nie myli to Twoje włosy miewają chwilami chęci do lekkiego podkręcania/wywijania się. Może teraz po cieniowaniu stało się to o wiele mocniejsze i dlatego tak się puszą?
    Ja bym celowała, że masz falowane włosy (ile dziewczyn dowiadywało się o tym tak późno i przez przypadek!) pomimo braku super wyraźnego skrętu :) Aaale uprzedzam, że się nie znam więc mogę być w błędzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak falowane włosy, ale żeby wydobyć z nich skręt musiałabym je skrócić jeszcze tak do obojczyków co najmniej - teraz nadal są zbyt ciężkie, żeby falować, a jedynie są takie... hm, niepokorne. :D

      Usuń
    2. Eter zna wiele sposobów na wydobycie skrętu ze swoich marud, a jej włosy są już całkiem długie i ciężkie!
      A nawet jeśli Ci się nie uda to chociaż by o tym pamiętać - może podejście do nich z pielęgnacją jak do falowanych pomogło by z puszeniem.

      Usuń
    3. Od dłuższego czasu traktuje je jak falowane - teraz po prostu okazało się, że dotychczas używane kosmetyki są za lekkie :D Dziękuję za rady i pamięć! :* Ze skrętem trochę się pobawię w święta, może jak się przeproszę z żelem, to faktycznie coś się ruszy :D

      Usuń
  8. Ale piękne włoski <3 Zgadzam się ,że różnica jest nie wielka , zauważam widoczne cieniowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zmiana jak najbardziej na plus :) Moje włosy na szczęście układają się zawsze tak samo, gdy miałam wycieniowane, po pierwsze- nieładnie w nich wyglądałam, po drugie- źle się układały. Proste, równe- najlepsze :)
    Co do masek, może Gliss Kur z jedwabiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy całkiem całkiem na odwórt :) Kurczak, jedwab mnie przeraża, moje włosy średnio go lubią. :D

      Usuń
    2. Moje włosy protein nie lubią jak wiesz, ale odżywki z jedwabiem jak najbardziej :)

      Usuń
  10. Masz tak piękne włosy, że 8 cm w tę czy w tamtą nie robi różnicy wg mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę fajnie, ze jesteś zadowolona :) z przodu naprawdę świetnie się układają włosy, z tyłu też nie jest źle ;)
    Ja sama dzisiaj pod wpływem impulsu weszłam podciąć 1cm końcówek przed świętami, zaryzykowałam mycie, którego nigdy nie lubię i wyszłam miło zaskoczona :)

    Niestety z masek niewiele polecę bo sama mam lekkie włosy i nawet te bogate w oleje mają problem z dociążeniem. Niezła w tym względzie jest odżywka Garniera Ultra Gładkie, maska do farbowanych z Nivei, ewentualnie pamiętam ze dobra była maska z efektem laminowania z Love2Mix, ew. maska regeneracyjna z Planety Organiki Morze Martwe.
    A, i maski Ziaji, o dziwo są niezłe do dociążania, zwłaszcza ta z masłem kakaowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! :) Cieszę się, że Ty także wyszłaś od fryzjera z uśmiechem :))

      O, już druga osoba wspomina o Ziaji! Ze względu na kryzys finansowy, na pewno się nią zainteresuję! :)

      Usuń
  12. Włosy prezentują się świetnie, naprawdę zyskały nowe życie! :) Z ciężkich masek polecam Ci Kochana maskę Planeta Organica regeneracyjną (różową). Jest tłusta i świetnie dociąża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko będzie mnie na nią stać, to na pewno po nią pobiegnę! :D Dziękujęę! :)

      Usuń
  13. Pięknowłosa :* bardzo zazdroszczę Ci tego, że fryzjer Cię nie skrzywdził tak jak mnie :P Jeżeli chcesz dociążyć włosy, to polecam maskę Pilomax Wax :) Ja po niej zapominałam o puchu, a teraz używam gęstego balsamu Babuszki Agafii i mimo, że ziół tam mnóstwo, to włosy się nie stroszą, są śliskie i milusie :)

    PS. Wybrałam Cię do udzielenia mi odpowiedzi w Liebster Blog Award. Jak masz chęć, zapraszam po szczegóły na IzabeLOVE :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak pięknie się teraz układają! Cudnie z przodu prześlicznie. Z dociążających rzeczy to u mnie wygrywa nadal odżywka afrykanska z arganem, którą chwalę co drugi post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! :) Może wreszcie kiedyś ją dopadnę! :D

      Usuń
  15. Przepiekenie sie prezentuja i z przodu i z tylu, ciecie super :) Super Kochana, ze nie zalujesz centymetrow, ja jestem jeszcze na etapie, ze mi kazdego szkoda, ale w styczniu jednak musze nieco podciac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, na pewno i Tobie będą się lepiej układać! :) Dziękuję! :))

      Usuń
  16. na tym ostatnim zdjęciu dopiero widać jak pięknie teraz wyglądają. ja ostatnio obcięłam ok 2 cm ale czuję że musiałabym pozbyć się tak z 7/8 i miałabym właśnie długość z wakacji, troszkę mi szkoda tych cm, ale z drugiej strony uwielbiam to uczucie ostrych końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lepiej ściąć wszystko, co zalega - włosy potem są taaakie zupełnie inne :D

      Usuń
  17. Włosy są piękne, aż żałuję, że u mnie nie ma żadnego fryzjera cieszącego się nawet przy wysokiej cenie powszechnie dobrą opinią. Mimo, że nie szłabym na cieniowanie, zrobiłabym coś fajnego z grzywką (Twoja układa się właśnie tak, jak mojej by się przydało) i marzy mi się cięcie zgodnie z linią skrętu, które wykonuje i pokazuje na blogu. np. Mysia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała skręt, też bym takie chciała! :D

      Usuń
  18. Życie mnie nauczyło aby nie oszczędzać na fryzjerze, niestety jak biorą za ścięcie grzywki tyle samo ile za długość całą włosów czyli za bardzo długie to zaczyna mnie to boleć, ale z drugiej strony wolę mieć dobrze ściętą grzywkę niż się męczyć :) Kallos jest fajny, co prawda color nie próbowałam ale bananowa i keratynowa dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na puch polecam odżywkę bez spłukiwania np z Ziaji, alko kropelkę olejku :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z przodu wyglądają pięknie-lekko, jest objętość:) Co do masek to nic nie polecę, chociaż ostatnio próbowałam saszetki Balea i byłam bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ślicznie ci sie zrobiło po tym scieciu! Mi by sie chyba tez przydało, ale za bardzo sie boje fryzjerów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz po drodze na krakowski kleparz, to wbijaj! :D

      Usuń
  22. Bardzo ładnie wyglądają teraz po tym cięciu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja również pozbyłam się niedawno kilku centymetrów włosów, miałam nieciekawe końcówki. Teraz jest dużo lepiej. Fajnie, że jesteś zadowolona ze zmian :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin