czwartek, 30 października 2014

105. Kallos - maska do włosów z ekstraktem z banana.



Hej! :) Udało mi się wygospodarować chwilkę czasu, żeby napisać co nieco o masce, o której chciało przeczytać kilka z Was. Tak więc szybciutko przechodzę do konkretów. :)

Na wstępie podzielę się moim tajnikiem na to, jakim cudem zużyłam ją tak szybko. Pokazywałam ją we wrześniowych nowościach - tutaj - a w październiku znalazła się już w denkowym koszyku - o tutaj. Kupiłam ją na współkę z siostrą, to po pierwsze, więc do dyspozycji miałam tylko 500 ml tego produktu. Po drugie używałam jej przed myciem i po myciu niemal codziennie, więc na dobrą sprawę mogłabym ją liczyć jako 250 ml. :D Nie mniej jednak zdążyłyśmy się dobrze poznać i postara Wam się opowiedzieć, jak nasza znajomość wyglądała. 

Skoro już przy wymiarach jesteśmy... jak już wspomniałam, maskę kupujemy w wielkim, szalenie niefotogenicznym litrowym słoju. Niefotogenicznym nie dlatego, że brzydkim. Do samej szaty graficznej nic nie mam, a ten bananowo żółty kolorek jest bardzo optymistyczny i rzucający się w oczy. Po prostu słój o takich wymiarach bardzo trudno sensownie umieścić w kadrze tak, żeby było widać dokładnie napisy na etykietach i żeby nie zajmował całego zdjęcia. :P Po za tym osobiście nie lubię, kiedy skład jest napisany na okrągłym opakowaniu, bo źle się go czyta, a jeszcze gorzej fotografuje. ;)


Tak, o tym właśnie mówiłam.


Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Musa Sapientium Fruit Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Acsorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisoth Iazolinone, Methylisothiaz Olinone.


Skład jak widzimy jest dość prosty. Na czwartym miejscu mamy oliwę z oliwek, a zaraz za nią zapach. Po nim jest kilka ciekawych substancji, ale powiedzmy sobie szczerze, jest ich tyle, co kot napłakał. ;) Maska więc jest jak najbardziej odpowiednia do wszelkiego rodzaju tuningów półproduktami i różnymi kuchennymi skarbami, spokojnie możemy nałożyć ją pod olej czy nawet spróbować jej w roli odżywki myjącej - o nich pisałam tutaj.

Co z efektami? U mnie szczerze mówiąc były bardzo różne! Od lekkich, niedociążonych, spuszonych i fruwających piórek po miękkie, zbite i dociążone pukle. Nie zależało to od pogody, to w trakcie jej testów wszystkie cieszyłyśmy się piękną, złotą polską jesienią i mniej więcej niezmiennymi warunkami. Nie zależało to także od kombinacji innych produktów, jakie towarzyszyły tej masce - mieszana z proteinową Babuszką Agafią - klik raz zachwycała, a raz robiła na głowie mopa. Kilka kropel oleju dodanego do porcji maski - to samo. Użyta na pięć minut, na dziesięć, pół godziny - raz szał, a raz nie-wiadomo-co. Użyta w duecie z mocnym i słabszym szamponem, użyta do emuglowania oleju i jako zwykłe O w OMO, użyta trzy dni z rzędu i po trzydniowej przerwie... Za każdym razem nowy efekt! Naprawdę, miesiąc stosowania jej to była prawdziwa rosyjska ruletka, nigdy nie widziałam, na co trafię. :D




Maska za to przypasowała mojej siostrze Natalii - o jej włosach mogłyście przeczytać tutaj. U niej najlepiej spisuje się wymieszana z inną maską tej firmy - Kallosem Color (o której pisałam Wam jakiś czas temu tu). Natalii twierdzi, że zapach jest cudowny (mnie nie porwał, ale ja generalnie nie lubię bananów :p), a włosy, oprócz tego, że pachną aż do następnego mycia, to są miękkie i miłe w dotyku.

Podsumowując, maska nie dała mi fenomenalnych, albo przynajmniej przewidywalnych efektów, więc nie sięgnę po nią już więcej. Nie znaczy to jednak, że uważam, że to zły produkt - skład jest całkiem w porządku, a cena - 11 złotych - jest śmiesznie niska. Jeśli dodatkowo - jak ja - macie partnerkę do testów, to kupienie jej na współkę jest dobrym interesem. Za niecałe 6 złotych zyskacie pół litra przyzwoitej maski, która nawet jeśli nie spisze się solo, to zawsze można kombinować pod olej, z olejem, po oleju... możliwości jest mnóstwo, ja przerobiłam ich bardzo dużo i po prostu szukam dalej. ;)

A tak na koniec mały backstage. :D

 

- Kochanie, masz może banany w domu?
- Matko, na co Ci banany? 
- Do zdjęcia potrzebuję, jako tło...
- Daj, ja Ci zrobię!


A z okazji zbliżającego się weekendu - dużo odpoczynku wszystkim życzę, nawet w tej grobowej atmosferze. ;)


P.S
Za każdym razem siadam przed laptopem i mówię sobie: ok, dzisiaj napiszę szybką, krótką recenzję! A za każdym razem wychodzi, że wcale taka krótka nie jest. Nie przeszkadza Wam to? Może wolałybyście bardziej skondensowane informacje na temat moich kosmetyków? 

65 komentarzy:

  1. Swietna recenzja, od dluzszego czasu mam zamiar kupic tego Kallosa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak nie przesadzam z długością? :D Jeśli tylko lubisz zapach banana, to nawet i bez dobrych efektów go polubisz :)

      Usuń
  2. Szkoda, że do końca nie sprawdził się bananek tak jak powinien. Ja jestem z niego bardzo zadowolona.
    Mi taka forma recenzji jak najbardziej odpowiada. Fajnie się czyta Twoje posty i nie ma dla mnie różnicy czy są dłuższe, czy krótsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie okazał się zbyt dobry, ale przynajmniej było z nim wesoło. Używanie go u mnie wyglądało tak, jakbym codziennie odżywiała inne włosy. :D Bardzo mi miło <3

      Usuń
  3. Póki co stawiam na olejowanie, ale pewnie kiedyś pomyślę o jej zakupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdziłaby się lepiej i hm... bardziej statycznie? :D

      Usuń
  4. Ja mam chęć wypróbować te maski:-)
    I tez nie lubie dużych opakowań w kwestii zdjęć i napisów,składu na okrągłych opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, okropnie jest zrobić sensowne zdjęcia takiemu Ko(a)llosowi. ;)

      Usuń
  5. A ja tam lubię długie recenzje :D Bardzo żałuję, że nie ma foci na bananowym tle, bo ciekawa byłam jak wyszła :D Czaję się na ten bananowy song, ale jest tyle do wypróbowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak mogło wyjść zdjęcie robione na tle monitora, jeszcze z łapskiem Łukasza z tyłu? :D Też sama nie wiem, czego chcę, bo z jednej strony to chętnie bym wróciła do rzeczy, które już znam i lubię, a z drugiej - tyle nowości kusi :)

      Usuń
  6. długie recenzje są ok, im więcej informacji tym lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! :) Właśnie wychodzę z założenia, że od krótkich recenzji jest KWC, a blogi czyta się dla jakiegoś szerszego poznania... ale nie wiem, jak na to inny sie zapatrują. :D

      Usuń
  7. Dużo czytałam o tej masce ale na obecną chwilę raczej się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie - nie jest jakoś nieziemsko fenomenalna, dużo nie tracisz. :)

      Usuń
  8. kupie tą maskę na 100% jak tylko wykończe zapas obecnej.
    a u mnie też zdarzają się takie ciekawe bakcstage :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kojarzę taki styl pisania recenzji właśnie z Tobą i nie chciałabym inaczej :D
    Właśnie siedzę kolejny raz z banankiem na głowie, u mnie spisuje się chyba bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, bardzo się cieszę! :) Oby się spisywał jak najlepiej! :)

      Usuń
  10. Ostatnio zawiodłam się na na masce kallos z keratyna, może ta zrobi na mnie lepsze wrażenie. Na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak się spisze! :)

      Usuń
    2. Kallosa z keratyną uwielbiam! :)

      Usuń
    3. A ja go jeszcze nie miałam, ale coś mnie nie ciągnie zbytnio :D

      Usuń
  11. Moje włosy oliwę z oliwek lubią więc mógłby działać dobrze, a zresztą po dwóch mam ochotę na przetestowanie wszystkich Kallosów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnie też strasznie kuszą, a i cena jest całkiem całkiem :)

      Usuń
  12. mnie przeraża pojemność tej maski, ale chyba też kupię ją na spółkę z kimś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wydaniu to według mnie interes życia :D

      Usuń
  13. Ciekawe jak by się u mnie sprawdziła. Muszę w końcu sie zdecydować na coś od Kallosa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, jak nie przypasuje, to zbyt wiele pieniążków nie stracisz :)

      Usuń
  14. Zakupię koniecznie:) jak tylko zużyję zapasy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zakupiłam ją dzisiaj ! Pięknie pachnie :) Liczę na dobre efekty, chociaż tak na prawdę nie ma maski pewniaka, z każda może wychodzić raz lepiej raz gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, wszystko się może zdarzyć. :D Mam nadzieje, że u Ciebie spisze się na medal :*

      Usuń
  16. Tej maski nie miałam jeszcze, mam Latte :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie latte na właśność nie miałam - tylko podkradłam kilka razy. ;)

      Usuń
  17. Już od dłuższego czasu kusi mnie ta maska :) Myślę, że na moich włosach się sprawdzi :) No i ja uwielbiam banany! :D Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na rozdanie jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz ich zapach, to na pewno polubisz tę maskę choćby z tego względu. :D

      Usuń
  18. W kadrze, jak w kadrze, ale umiesc ja czlowieku w szufladzie ;p U mnie rowniez roznie sie spisuje i chyba zuzyja ja do mycia dlugosci ;) Ostatnie zdjecie z bananami wymiata, widzisz, jaki pomocny ;D W podobny sposob robie wiekszosc zdjec do recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dokładnie, tachanie tego codziennie w kosmetyczce pod prysznic było mega uciążliwe :D

      Usuń
  19. Hahah jaki swietny pomysl z bananami. :D
    Ciekawy post. :)

    Poklikasz w linki? To dla mnie bardzo wazne. Dziekuje <3
    http://lusialuska.blogspot.com/2014/10/wishlist-sheinside.html?m=0

    OdpowiedzUsuń
  20. Hmmm moim zdaniem to wcale nie jest długa czy rozwleczona recenzja, widywałam znacznie dłuższe, ta jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam tej maski jeszcze :) zerknę na nią przy kolejnych zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak za tę cenę to naprawdę warto sie przekonać :D

      Usuń
  22. A ja ją lubię i to bardzo :) ostatnio używalam czekoladowej i z keratyna. Obydwie wypadły średnio, a po tej moje włosy są bardzo mięciutkie :) Jak skończę ta (nie wiem kiedy to nastąpi o_O) to będę chciała kupić tą z algami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ha ha uśmiałam się z ostatniego zdjęcia :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię takie dłuższe recenzję :)) A maska jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Posiadam z tej serii Kallosa z ekstraktem z alg morskich, i jest to jedna z moich ulubionych masek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona akurat mnie jakoś za bardzo nie kusi po niezbyt udanych miesiącach z Bingo ze spiruliną. ;)

      Usuń
  26. hahaha Making off - najlepszy! :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja lubie dlugie i krotkie recenzje, byle tresciwe ;D o dziwo mnie ta maska nie kusi, obecnie uzywam keratynowej i na razie mi wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja musze zuzyc chociaz polowe tego co mam i bedzie ta moja, bo dla mnie to zapach idealny bedzie! <3 a zdjęcie z bananami mistrzostwo xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz słodko-bananowe nuty, to na pewno go pokochasz :D Oj tak <3:D

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Wąchając ją też bym miała - gdybym tylko banany lubila :D

      Usuń
  30. Opakowanie ma ładne i samo hasło banan bardzo kuszące, ale mimo wszystko bym się nie skusiła, bo skład ma koszmarny. To co po perfumie, to można powiedzieć, że nie istnieje. Używałabym co najwyżej do metody OMO lub tuningowania ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama oliwa jest dość sympatyczna. :) Choć fakt, nie jest to produkt szalenie wartościowy, dlatego ja używałam go jako odżywki, a nie maski. Większego nawilżenia nie jest w stanie zapewnić. :)

      Usuń
  31. Jakiś czas temu, zachęcona przez blogerki, oglądałam te maski i najbardziej zainteresowały mnie ta i czekoladowa. Ale te gabaryty ogromne trochę mnie zniechęciły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat czekoladkę można dorwać w mniejszej, 200 ml bodajże wersji :)

      Usuń
  32. Kupiłam ostatnio tą maskę w celu wdrożenia intensywniejszej emolientowej pielęgnacji. Po 2 użyciach jestem zaskoczona, tego moje włosy potrzebowały. A co do recenzji mam dokładnie tak samo, ''napiszę krótką, a kończy się na strasznie długiej i szczegółowej'' :))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin